Beskid śląski

Polecamy:

Beskid śląski
opowieści

Oto dwie wybrane opowieść:

Zdobycie Baraniej Góry
druga opowieść

"Zdobycie Baraniej Góry". Pewnego wakacyjnego popołudnia wpadłem na pomysł, aby pojechać z kumplem w Beskidy. Wybraliśmy Barania Górę, bo to przecież tam swoje źródła ma Wisła. Podróż koleją w tamtych czasach miała wiele zalet, a konkurencji prawie nie było. Jechaliśmy przez Katowice, w których była przesiadka, a potem w kierunku Zwardonia i wysiedliśmy na przystanku Laliki. Marsz w kierunku Baraniej Góry był troche wyczerpujący, bo słońce grzało niemiłosiernie, a Beskid Śląski w tamtym miejscu to głównie odkryte przestrzenie. Nocna jazda pociągiem stojąc i siedząc na korytarzu, dała się we znaki. Po dotarciu na szczyt poczuliśmy ulgę, że jednak cel został w szybkim czasie osiagnięty. Zeszliśmy do Pietraszonki, tam była fajna chatka studencka, a w niej jeszcze fajniejsze okazały się dwie dziewczyny z Elbląga.

Dobka
pierwsza opowieść

"Dobka". Bardzo trudne było zejście z pełnymi plecakami. Ledwo żywi, chwilę odpoczeliśmy w Ustroniu Polanie. Po przestudiowaniu rozkładu jazdy okazało się, że jednak musimy szukać w okolicy noclegu. Z informacji na mapie wynikało, że najbliżej jest schronisko młodzieżowe PTSM Ustroń - Dobka. Po chwili człapaliśmy w jego kierunku. Jakież było nasze zdziwienie, gdy w schronisku ujrzeliśmy nasze przyjaciółki, już kiedyś w górach poznane. Takie spotkanie pewnie uczciliśmy, a potem poprostu, jak to w schronisku PTSM, poszliśmy osobno spać. Rano, ani nam, ani dziweczynom nie chciało się już gdzieś dalej iść, ale schroniska mają to do siebie, że o godzinie 10,00 kierowniczka zamknęła budynek i byliśmy zmuszeni skończyć toaletę w potoku. Pomachaliśmy dziewczynom i jeszcze się trzeci raz nie spotkaliśmy.