Beskid śląski

Polecamy:

Beskid śląski
opowieści

Oto trzy wybrane opowieść:

Zdobycie Baraniej Góry
trzecia opowieść

"Zdobycie Baraniej Góry". Pewnego wakacyjnego popołudnia wpadłem na pomysł, aby pojechać z kumplem w Beskidy. Wybraliśmy Barania Górę, bo to przecież tam swoje źródła ma Wisła. Podróż koleją w tamtych czasach miała wiele zalet, a konkurencji prawie nie było. Jechaliśmy przez Katowice, w których była przesiadka, a potem w kierunku Zwardonia i wysiedliśmy na przystanku Laliki. Marsz w kierunku Baraniej Góry był troche wyczerpujący, bo słońce grzało niemiłosiernie, a Beskid Śląski w tamtym miejscu to głównie odkryte przestrzenie. Nocna jazda pociągiem stojąc i siedząc na korytarzu, dała się we znaki. Po dotarciu na szczyt poczuliśmy ulgę, że jednak cel został w szybkim czasie osiagnięty. Zeszliśmy do Pietraszonki, tam była fajna chatka studencka, a w niej jeszcze fajniejsze okazały się dwie dziewczyny z Elbląga.

Bez wyciągu z Czantorii
druga opowieść

"Bez wyciągu z Czantorii". Lubię górskie wędrówki, a tego dnia wyruszyłem z kolegą od Kubalonki na Stożek Wielki. Przejście łatwe nie było, bo już mieliśmy troche w nogach, a wczoraj była również trudna trasa. Odpoczynek na Stożku był krótki, a dalej przez Soszów Wielki i Przełęcz Beskidek zmierzaliśmy na Wielką Czantorię. Cały dzień nie piliśmy piwa, aby zaoszczędzić na wyciąg krzesełkowy z Czantorii na dół do Polany. Niestety trudno jest zachować odpowiednie tempo na tak długiej trasie. Informacje na mapach w tamtych czasach celowo bywały nieprecyzyjne i chyba na taki szczegół natrafiliśmy. Stacja kolejki była dokładnie po drugiej stronie góry niż to pokazano na mapie. Również dzięki tym pomyłkom, spóźniliśmy się 10 minut. Zejście z ciężkimi plecakami było koszmarne. Niemal turlaliśmy się po stoku narciarskim.

Stożek
pierwsza opowieść

"Stożek". Beskid Śląski to podobno taki park miejski Ślązaków. Tak niektórzy określają urbanizację, czy inaczej mówiąc zagospodarowanie gór. Ja zagospodarowanie rozumiem w ten sposób, że tam, gdzie stoi hotel, dom wczasowy lub całoroczna kolej krzesełkowa to jest tam dojazd drogą o podobnej jakości jak asfaltowa. Znana jest mi stacja narciarska Stożek Wielki. Byłem tam latem i zimą, a dziadostwo jest przez cały rok. Do końca drogi asfaltowej nie sposób dojechać, bo jest wąska i bardzo zniszczona. Są w niej wielkie przełomy i to często na krawędzi, a rowem jest już potok. Gdy asfalt się kończy zaczyna parking na klepisku i zimą jak snieg przesłoni to tylko doły i wzgórza tam czuć, ale latem w deszczu...Od parkingu jeszcze kilkaset metrów, a może nawet jest kilometr drogi gruntowej do koleii krzesełkowej i dużego nowego pensjonatu.